środa, 3 sierpnia 2016

Moja historia

Z samych początków nie pamiętam zbyt wiele. W moich wspomnieniach są czyjeś niewyraźne słowa, wypowiadane czułym szeptem, wszechogarniające uczucie ciepła...i to by było na tyle. Później już tylko pamiętam doki przy starej fabryce i tłum ludzi mijanych co dzień, smród, brut i robaki pełzające po ciele. Nocowałam gdzie popadnie wraz z innymi dziećmi, a w ciągu dnia wałęsałam się szukając czegoś do jedzenia. Ciągle towarzyszyło mi uczucie głodu. Aż pewnego dnia był już on tak duży, że pomimo ostrzeżeń starszych dzieciaków zawędrowałam w stronę po części opuszczonych magazynów- w których wciąż nieraz można było znaleźć porzucone towary. Było mi po prostu wszystko jednio, wiedziałam że jeśli dziś albo jutro nic nie zjem, to kolejne dni spędzę leżąc już tylko, bo na nic innego nie starczy mi już sił. Nazbyt wiele widziałam takich przypadków i ich finał, aby samej pozwolić sobie na to.
Zbieg okoliczności zaprowadził w stronę starych magazynów również pewnego robotnika ze specyficznymi nazwijmy to "preferencjami". Skuszona świeżym kawałkiem chleba i sera przełamałam własny strach i ostrożność podchodząc bliżej do nieznajomego, który skutecznie pozbawił mnie złudzeń co do prawdziwego oblicza tego świata. Wtedy też po raz pierwszy zabiłam. Nie przedmiotem, nie rękami a własnymi kłami rozdarłam najpierw jego krtań, by po chwili w dzikim szale zjeść część jego samego. Z powodu szoku i strachu zwróciłam wszystko to co miałam w żołądku. Wtedy też podjęłam decyzje o definitywnym opuszczeniu tego miejsca.
Przecież nigdzie nie może być gorzej niż tu myślałam, przerażona tym że ktoś odkryje to co zrobiłam. Miałam wtedy może z 6 lat, ale już wtedy wiedziałam że chyba nie jestem w pełni podobna do moich rówieśników.
Statek przemysłowy na który ukradkiem udało mi się wśliznąć cumował po drugiej stronie kraju. Gdzie jako mały chłopiec udało się mi w pełni bezpiecznie dotrzeć do Miltin, miasta znacznie spokojniejszego i oddalonego od portu. Przygarnięta jako pomoc stajennego, zaznałam w końcu trochę wygody i nie musiałam dłużej martwić się o dach nad głową czy też pusty brzuch. Pomału zapominałam to, co wydarzyło się w dokach. Blisko 3 lata przeżyłam ukrywając się przed światem jako "Sebastian". Z powodu odkrycia mojej prawdziwej płci byłam zmuszona szukać jednak innego miejsca, tak trafiłam do Cichego Miasta. Miejscowa żona piekarza Sara Minx nie mogła mieć własnych dzieci i tak też dzięki jej nieszczęściu, zaznałam w swoim życiu trochę matczynego ciepła i rodzinnej atmosfery. Do czasu, aż odkryłam tajemnice którą skrywa to miejsce...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz